Bezpodstawny ateizm

Pytanie: Ponieważ nie możemy wiedzieć niczego o Wszechświecie ze 100% pewnością, jaką podstawę ma ateizm?
Ateiści wierzą, że nie ma Boga. Ale czy wiedza na ten temat albo posiadanie powodu by w to wierzyć nie znaczyły by, że musiałeś przeszukać cały wszechświat i nie znaleźć nigdzie Boga?

(…)Prezentuję tutaj punkt widzenia ‘mocnego ateisty’:

Przypuśćmy, że dostarczono nam system 7 kwadratów byśmy go obserwowali. Wszystkie są przykryte drewnianymi planszami.

main-qimg-abb1b943eb958f3be611bcafc1f2a63a

Religijny gość mówi, że wszystkie z tych plansz ukrywają różowego smoka:

main-qimg-85b7171e1a71083f8833601689ab3670

Pytamy skąd to wie a on w zamian stwierdza, żeby mu zaufać. Mówi, że miał wizję, objawienie. Pyta nas co my myślimy o tym, co znajduje się pod planszami. Odpowiadamy “Nie wiemy, sprawdzimy to”. On nabija się z nas i drwi mówiąc “Widzicie? NIE WIECIE! Tam muszą być ziejące ogniem różowe smoki”. Ale ignorujemy go i kontynuujemy nasze badania. Po jakimś czasie jesteśmy w stanie zdjąć jedną z tych plansz i zobaczyć to:

main-qimg-e98a2a4a97a74446f015eebe35720ce6

Uzbrojeni w nowo nabytą wiedzę o tym, że kwadrat jest czarny, przyspieszamy nasze badania. Niektórzy z nas skłaniają się ku hipotezie, że wszystkie kwadraty są czarne, ale nie deklarujemy tego bo wciąż tego nie wiemy. Religijny gość jest teraz zły na nas i potępia nasze badania. Czyni wszystko co w jego mocy by nas powstrzymać. Czasem przywdziewa nieco przyjaźniejszą ‘twarz’ i mówi: “No cóż, pozostałe 6 kwadratów na pewno skrywają jakiś rodzaj (może nie być jakoś szczególnie różowy) smoków”. Ale my dalej robimy swoje i odkrywamy kolejny kwadrat:

main-qimg-59922633607b79e6d662955a191d6ab8

Jesteśmy teraz wszyscy zaskoczeni (w pozytywnym słowa tego znaczeniu, oczywiście prócz religijnego gościa). Zmotywowani do dalszej pracy coraz bardziej zagłębiamy się w badania. Niektórzy z nas myślą, że połowa kwadratów jest czarna a druga połowa biała, ale nie są tego pewni. W tak zwanym międzyczasie religijny gość wraca i mówi nam, że myliliśmy się twierdząc jakoby wszystkie kwadraty były czarne, i że w związku z tym, że się myliliśmy to wszystkie pozostałe kwadraty na pewno skrywają ogromne, uskrzydlone, gadzie stworzenia (które, twierdzi gość, niektórzy wcześniej metaforycznie opisali jako różowe smoki).

Staramy się mu wyjaśnić, że ‘wszystkie kwadraty są czarne’ to była tylko naukowa hipoteza i że nie biegaliśmy wokoło drukując ją we wszystkich podręcznikach, a jedynie przeprowadzaliśmy odpowiednie badania nad tym zagadnieniem. Gość jednak to wszystko ignoruje i ostrzega nas o tym, że uskrzydlone stworzenia zioną na nas ogniem i nas zabiją jeśli nie przyznamy, że skrywają się pod pozostałymi planszami. Ignorując go kontynuujemy nasze badania nad 7 kwadratami. Powoli odkrywamy wszystkie poza jednym i wygląda to tak:

main-qimg-bdbb0197e9d30ab518fb74935d2f0dc2

Na tym etapie religijny gość jest wściekły. Stwierdza, że jesteśmy kultem i nazywa nas ‘aSmokistami’. Ale uspokaja się i przywdziewa nieco bardziej racjonalistyczną pozę, pojawia się w telewizji i argumentuje, że ostatni kwadrat naprawdę skrywa stworzenie, które potrafi latać i generuje w jakiś sposób ciepło, oraz, że to ciepło generuje promieniowanie pewnej długości fali, która może sprawiać wrażenie ‘różowawej’; wszystkie ‘fakty’ o różowych, zionących ogniem smokach to była tylko metafora by cały koncept uczynić łatwo zrozumiałym dla ludzi. Gość mówi również o tym jak to dzieci bardzo lubią smoki, i że były by bardzo smutne gdyby dowiedziały się, że pod ostatnią planszą nie ma smoka. Wyjaśnia, jak skrywanie smoka przez ten ostatni kwadrat przynosi dzieciom radość i nadzieję i pyta nas czy nienawidzimy dzieci?

Na tym etapie dalej staramy się zrozumieć co znajduje się pod tym ostatnim kwadratem. Niektórym z nas intuicja podpowiada, że to odcień szarości pomiędzy dwoma sąsiadującymi kwadratami. Ale jeszcze nie jesteśmy pewni, ciągle prowadzimy w tym kierunku badania ale jeszcze nie opublikowaliśmy żadnych podręczników zawierających taką wiadomość. Może rzeczywiście ów kwadrat skrywa smoka, a może jest żółty – ale racjonalnie przewidujemy, że może być szary. Ale nie będziemy tego obwieszczać jako fakt gdyż w przeszłości myliliśmy się co do kwadratów.

Przychodzi do nas wtedy przyjaciel religijnego gościa i pyta “Ponieważ nie możemy wiedzieć niczego o 7 kwadratach ze 100% pewnością, jaką podstawę ma aSmokizm?”. ‘Słabi aSmokiści’ starają się ponownie wytłumaczyć, że to nie jest tak, że wierzą, że kwadrat nie skrywa smoka, a jedynie, że nie są gotowi zaakceptować twierdzenia że kwadrat skrywa smoka, póki nie odkryjemy planszy. W tym czasie pierwszy religijny gość, który twierdził, że pod planszą jest smok, zostaje zabity  przez innego religijnego gościa, który twierdzi, że kwadrat skrywa niebieskiego jednorożca. Gość od jednorożców wjechał dwoma ciężarówkami w dom gościa od smoków zabijając jego i jego rodzinę.

Sam Harris pojawia się w TV i mówi, że gość od jednorożców jest pełen przemocy. Zostaje potępiony za bycie nietolerancyjnym i fundamentalistycznym a wszyscy decydują, że powinniśmy akceptować sobie nawzajem smoki i jednorożce, w końcu to nikomu nie szkodzi.

A my kręcimy w niedowierzaniu głową i wracamy do podglądania tego, co znajduje się pod ostatnią drewnianą planszą.

Artykuł powstał jako tłumacznie genialnej w swej prostocie odpowiedzi Krishnabha Medhiego: Since we can’t know…

Wszelkie prawa należą do autora. Prawa do przekładu – Adam Zielinski.
Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , , , , , , , , , ,
Posted in activism, atheism, awesome, ignorance, religion, science, stupidity
4 comments on “Bezpodstawny ateizm
  1. Blah. Czarny nie odbija światła – w czarnym prostokącie mieści się zatem n rysunków różowych smoków – do tego, zielonych i innych też (jak również niebieskich jednorożców). To bardzo zły przykład, pokazuje tylko że autor teorii nie potrafi zobaczyć, że ta czerń w prostokącie obejmuje bardzo wiele rzeczy – w zależności od tego jaką maskę (interpretację) nałoży się na czarny prostokąt uzyska się różne obrazy. Jedyne co możemy wiedzieć po odkryciu karty to to że nasza osobista percepcja i zrozumienie tego co się widzi może być odmienne niż innych osób 😉
    Jedyne w co wątpię to w to, że się zobaczy żywego różowego smoka pod kartką. W takim znaczeniu jakiekolwiek odkrycie kartki nie pokaże nic poza ilustracją. Możliwe że wierząca osoba zobaczy ruszającego się i uśmiechniętego radosnego kochliwego gada zamiast żywego różowego pożeracza dziewic, w obu wypadkach będzie to iluzja której poddał się Krishnabha.
    Nie ma żywych smoków. Nie można żywego zobaczyć pod kartką. Są tylko ilustracje.
    W których niektórzy widzą to, w co chcą wierzyć. A prawdą jest tylko że to jest taki a nie inny obrazek czegoś. I choć coraz bardziej blaknie im bliżej jest mu do białego prostokąta odbijającego wszystkie częstotliwości światła to póki nie dojdzie do pełni “bieli” na każdym etapie będzie widział a to smoka a to jednorożca, choćby bardzo bardzo bardzo wyblakłego – kwestia wiary w formę i odchodzenia od iluzji nad widzenie tego co jest – kartek z ilustracjami 😉

  2. >Blah. Czarny nie odbija światła – w czarnym prostokącie mieści się zatem n rysunków różowych smoków – do tego, zielonych i innych też (jak również niebieskich jednorożców). To bardzo zły przykład, pokazuje tylko że autor teorii nie potrafi zobaczyć, że ta czerń w prostokącie obejmuje bardzo wiele rzeczy – w zależności od tego jaką maskę (interpretację) nałoży się na czarny prostokąt uzyska się różne obrazy.

    Chyba przekombinowałeś 🙂
    Wcale nie jest powiedziane, że to ‘czarne rysunki’ a jedynie ‘system 7 kwadratów’. “Czarny” nie jest tutaj kolorem a symbolem – symbol nie pochłania ani nie odbija światła więc tak jakby domeny tutaj nie pasują 🙂

    Cokolwiek to jest – ważne jest, że nie jest to smok ani jednorożec.

    >Jedyne co możemy wiedzieć po odkryciu karty to to że nasza osobista percepcja i zrozumienie tego co się widzi może być odmienne niż innych osób 😉

    To zahacza nieco o solipsyzm i o ile technicznie rzecz biorąc jest to prawda – patrząc na jajko nie mogę być w 100% pewny, że Ty patrząc na nie widzisz to samo, to mamy dość dobre metody rozstrzygania ewentualnych rozbieżności co do podmiotu obserwacji. W dodatku cały problem ociera się właśnie o te 100% więc tutaj tak jakbyś wprowadził rekurencję 🙂

    >Jedyne w co wątpię to w to, że się zobaczy żywego różowego smoka pod kartką. W takim znaczeniu jakiekolwiek odkrycie kartki nie pokaże nic poza ilustracją. Możliwe że wierząca osoba zobaczy ruszającego się i uśmiechniętego radosnego kochliwego gada zamiast żywego różowego pożeracza dziewic, w obu wypadkach będzie to iluzja której poddał się Krishnabha.

    Kwestia symbolu, poruszona wyżej.

    >Nie ma żywych smoków.

    Parafrazując notkę – skoro tak definitywnie się wypowiadasz to musiałeś sprawdzić każdy zakątek wszechświata by stwierdzić, że ich rzeczywiście nie ma żywych. A skoro wiemy, że nie sprawdziłęś – jakie są podstawy Twojego aSmokizmu? :} Nie musisz odpowiadać 🙂

    >Nie można żywego zobaczyć pod kartką. Są tylko ilustracje.
    W których niektórzy widzą to, w co chcą wierzyć. A prawdą jest tylko że to jest taki a nie inny obrazek czegoś. I choć coraz bardziej blaknie im bliżej jest mu do białego prostokąta odbijającego wszystkie częstotliwości światła to póki nie dojdzie do pełni “bieli” na każdym etapie będzie widział a to smoka a to jednorożca, choćby bardzo bardzo bardzo wyblakłego – kwestia wiary w formę i odchodzenia od iluzji nad widzenie tego co jest – kartek z ilustracjami 😉

    Mam niejasne wrażenie, że albo sobie niecnie żartujesz albo pomyliłeś mapę z miejscem 🙂
    Dzięki za komentarz.

  3. Adam Weishaupt says:

    Problem w tym, że powyższy tekst w żaden sposób nie odnosi się do ateizmu, a co najwyżej do podejścia, które z braku lepszego słowa nazwę “antyfundamentalizmem” (jest to dość istotna różnica, gdyż w dzisiaj, dzięki silnej kulturowej osmozie, chrześcijaństwo europejskie bywa utożsamiane z fundamentalistycznym chrześcijaństwem amerykańskim, dość obcym kulturze większości krajów europejskich).

    Autor wyszedł bowiem z założenia, że wiara wyklucza się z poznaniem racjonalnym. Kto czytał św. Augustyna albo św. Tomasza wie, że jest to założenie nieuprawnione pod względem logicznym. Ateizm, podobnie jak każde inne credo metafizyczne, nie ma żadnych podstaw racjonalnych, więc jest równorzędne dowolnej religii duchowej (rozróżnienie bardzo istotne, gdyż np.: boskość słońca w religiach pierwotnych wyklucza się z naszą wiedzą o funkcjonowaniu gwiazd). Ateizm to aprioryczne założenie, że boga nie ma. Teizm (sensu largo) to aprioryczne założenie, że bóg istnieje. Oba te podejścia mają zatem charakter fideistyczny, odrębny od podejścia racjonalnego, które nie zakłada _niczego_.

    P.S. Czy Wam też wydaje się, że oryginalny tekst jest tak naprawdę założeniem Pascala a rebours?

  4. >Problem w tym, że powyższy tekst w żaden sposób nie odnosi się do ateizmu, a co najwyżej do podejścia, które z braku lepszego słowa nazwę “antyfundamentalizmem” (jest to dość istotna różnica, gdyż w dzisiaj, dzięki silnej kulturowej osmozie, chrześcijaństwo europejskie bywa utożsamiane z fundamentalistycznym chrześcijaństwem amerykańskim, dość obcym kulturze większości krajów europejskich).

    Ośmielę się nie zgodzić. Powyższy tekst bardzo mocno odnosi się do MOCNEGO ateizmu (“strong atheism”), który ma swoje oparcie w racjonalnym, sceptycznym podejściu do świata.

    >Autor wyszedł bowiem z założenia, że wiara wyklucza się z poznaniem racjonalnym. Kto czytał św. Augustyna albo św. Tomasza wie, że jest to założenie nieuprawnione pod względem logicznym.

    Również ośmielę się nie zgodzić. Zarówno Augustyn jak i Tomasz wyprawiali intelektualne wygibasy (zakorzenione w idealizmie) – wiara jest fundamentalnie niezgodna z poznaniem racjonalnym. Poznanie racjonalne to poznanie podlegające autokorekcie wraz z napływem nowych danych. Wiara z definicji to odrzucenie owych danych by zachować swoje religijne przekonania.

    Jasne – można twierdzić, że wszelkie nowe informacje po prostu wymuszają na wierzących zmianę podejścia z ‘Bóg to zrobił’ na “Bóg tak to zaprojektował by tak to się działo” ale nie jest to ani racjonalne, ani uczciwe, ani uzasadnione. A wiara rozumiana współcześnie przez nieco więcej ludzi niż garstka filozofów, którzy wyabstrahowali religię ponad wszelkie dostępne ludziom poziomy percepcji – to wiara z racjonalizmem rozłączna.

    >Ateizm, podobnie jak każde inne credo metafizyczne, nie ma żadnych podstaw racjonalnych, więc jest równorzędne dowolnej religii duchowej (rozróżnienie bardzo istotne, gdyż np.: boskość słońca w religiach pierwotnych wyklucza się z naszą wiedzą o funkcjonowaniu gwiazd). Ateizm to aprioryczne założenie, że boga nie ma.

    O, i tu jest pies pogrzebany – naprawdę szerzenie takich farmazonów można przypisać jedynie złej woli lub ignorancji, w każdym wypadku jest to zjawisko ze wszech miar naganne.
    Ateizm NIE jest apriorycznym założeniem. Tak twierdzą jedynie ludzie, którzy nie potrafią uporać się z ciężarem dowodu spoczywającym na ich barkach i którzy ów ciężar usiłują zepchnąć gdzieś indziej.

    W skrócie – ateizm to jedna odpowiedź na jedno pytanie. Teizm twierdzi – osobowy bóg istnieje. Ateizm odpowiada – nie wierzę w to twierdzenie ze względu na brak dowodów. Dalsze dokształcenie w temacie pozostawiam w gestii własnej kolegi, natomiast pragnę uprzedzić iż typowe ‘chwyty’ chrześcijan na tym blogu nie przejdą.

    Ateizm to również nie credo, nie światopogląd nie religia, nie wiara – nic z tych rzeczy.

    Mocny ateizm – to co innego. Mocny ateizm wychodzi z twierdzeniem “Bóg nie istnieje” a swoje uzasadnienie znajduje w wywodzie, którego przykładem jest notka, do której komentujemy.

    >Teizm (sensu largo) to aprioryczne założenie, że bóg istnieje. Oba te podejścia mają zatem charakter fideistyczny, odrębny od podejścia racjonalnego, które nie zakłada _niczego_.

    Teizm to nie założenie, że Bóg istnieje. Teizm to WIARA, że _osobowy_ bóg istnieje. Gnostyczny teizm mówi: “wierzę, że Bóg istnieje i wiem to na 100%”, agnostyczny teizm mówi: “wierzę, że Bóg istnieje ale nie wiem tego na 100%”.

    Można by tu polemizować na ile ‘założenie’ pokrywa się z ‘wiarą’, ale nie miejsce tu i czas na to. ‘Założenie’ sugeruje jakieś racjonalne przesłanki brane pod uwagę w momencie werbalizacji przekonań, podczas gdy w rzeczywistości teizm mało ma z czymś takim wspólnego – opiera się na indoktrynacji, na wzmocnieniu przez lokalne środowisko, na kompartmentalizacji przekonań celem zażegnania dysonansu poznawczego i na kilku innych elementach, z których żaden moim zdaniem nie może być określony mianem ‘założenia’. No ale jak wspomniałem, nie czas i miejsce.

    >Oba te podejścia mają zatem charakter fideistyczny, odrębny od podejścia racjonalnego, które nie zakłada _niczego_.

    Nie. W ateizmie nie ma krztyny wiary. Nawet mocny ateizm w olbrzymiej większości przypadków opiera się na rozumowym poznaniu o falsyfikacji twierdzeń teistów, która prowadzi do konkluzji, iż to, co głoszą, jest fizycznie nie możliwe.

    Ateizm to nie wiara ani żaden fideistyczny koncept.

    >P.S. Czy Wam też wydaje się, że oryginalny tekst jest tak naprawdę założeniem Pascala a rebours?

    W jakim sensie?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: