Cholerna Chrześcijańska Protekcjonalność – Jesteś Ateistą tylko dlatego, że ktoś Cię skrzywdził

child-abuse

Od czasu do czasu zdarza mi się rozmawiać z Chrześcijanami “maści wszelakiej” i przy okazji wysłuchiwać najróżniejszych argumentów “przeciw ateizmowi”. Jednym z bardziej odrzucających i ohydnych jest “Jesteś
ateistą dlatego, że ktoś Cię w przeszłości skrzywdził”.

By być zupełnie szczerym – byłem przekonany, że ludzie, którymi się otaczam, są na poziomie (zarówno intelektualnym jak i moralnym), który nie pozwolił by czemuś takiemu przejść przez ich usta. W jakimże
byłem błędzie…

Na dodatek – nie tylko cios, o którym byłem pewien, że mnie nie spotka, spadł na mnie znienacka, lecz na dodatek przyszedł ze strony bliskiej rodziny. Byłem skonsternowany, zniesmaczony i szczerze mówiąc
skrzywdzony. Skrzywdzony nie przez same słowa (gdyż bycie ateistą współcześnie wiąże się z uzbrojeniem swojej osoby przeciw takim rzeczom oraz z byciem zdolnym radzić sobie z nimi w produktywny sposób),
lecz przez fakt, że nie mogłem zmusić się do tego, by odpowiedzieć na ten “argument” słowami, na które on zasługiwał. W tym właśnie momencie myślałem, że mora rodzina nie zasługuje na słowa, które były
gotowe opuścić moje z kolei usta, słowa bezlitosne i brutalnie szczere. Mój kręgosłup moralny po raz kolejny zabawił się w Brutusa. Patrząc na to z perspektywy czasu postąpiłem właściwie i nie wywołałem
wojny wewnątrzrodzinnej, ale kusiło mnie ku temu nielicho.

Tak więc co jest właściwie złego w tym pytaniu? O co to wielkie halo? Dlaczego go po prostu nie zignoruję? Z kilku powodów, ale zacznijmy od początku.

Wyobraź sobie taką sytuację: Ty i Twój partner kochacie się. Twoje uczucie jest najprawdziwszą miłością, jesteście ze sobą już od dobrych kilku lat i decydujecie się sformalizować wasz związek. Wybieracie
więc rodzaj ceremonii, organizujecie wszystko, wkładacie “serce i duszę” w to tak niezwykle ważne dla was przedsięwzięcie. Wszystko idzie zgodnie z planem i po chwili jesteście mężami, żonami lub mężem i
żoną. I wtedy przychodzi ktoś trzeci i słyszysz, że tak naprawdę jesteś w związku ze swoim partnerem/partnerką tylko i wyłącznie ze względu na litość, którą do niego/niej czujesz (z obojętnie jakiego
powodu).

Lub taką sytuację: masz swoje ukochane hobby. Spędzasz każdą swoją wolną chwilę doskonaląc się w tym, co lubisz. Bierzesz udział w zawodach i współzawodniczysz z tym jednym konkretnym gościem. Czasem to Ty
wygrywasz, czasem On. Nadchodzą wielkie, międzynarodowe mistrzostwa, do których bardzo ciężko się zakwalifikować i dostają się jedynie najlepsi z najlepszych. Wypruwasz z siebie żyły, ale udaje Ci się
dostać. Ponieważ doskonaliłeś się przez lata, dajesz radę zająć miejsce na podium (obojętnie jakie). Wtedy ktoś inny przychodzi i mówi Ci, że wygrałeś tylko dlatego, że masz urazę do swojego długoletniego
rywala i tylko ze względu na tą urazę udało Ci się tak daleko zajść.

Lub taką: Udzielasz się w organizacjach charytatywnych. Po pracy wypruwasz sobie żyły pomagając bezdomnym, chorym dzieciom i osobom starszym. Nie oczekujesz żadnej nagrody czy pochwały. Robisz to, gdyż
uważasz, że jako dobry człowiek to właśnie powinieneś robić i dzięki temu świat wokół Ciebie stanie się odrobinę lepszy. Przychodzi nagle ktoś trzeci i mówi, że robisz to tylko dlatego, że pomaganie innym
osobiście sprawia Ci przyjemność.

Widzicie już wspólny wątek? Czy komentarze osób trzecich przedstawione powyżej podobają się wam? Czy uważacie, że są na miejscu? Czy też rzygać wam się chce na takie podejście do człowieka? Czy uważacie, że
owe osoby trzecie są na wystarczająco wysokim poziomie by uznać je wartym waszej uwagi i czasu?

Wracając do ateistów – istnieje wiele dróg do ateizmu. Niektórzy ludzie, po tym, jak urodzą się funkcjonalnymi ateistami (jak każda osoba na tym świecie) są po prostu wychowywani jako ateiści, nie są poddawani religijnej indoktrynacji w dzieciństwie i nie wykształcają żadnych religijnych wierzeń.

Inni są wychowywani “w wierze” tudzież “w religii”, lecz nie przestają zadawać pytań, widzą, że coś jest nie tak, widzą Problem Zła, sprzeczności w Biblii/Koranie/Torze, widzą zło tych ksiąg, widzą jak religia w praktyce materializuje się w rzeczywistym świecie i/lub ze względu na wiele, wiele innych czynników przekonują się, że idea boga nie została jeszcze udowodniona w związku z czym nie należy w nią wierzyć.

Niektórzy ludzie chcą zbliżyć się do boga, w którego wierzą, jeszcze bardziej. Bardzo uważnie i wnikliwie studiują swoją religię po czym odkrywają, że nie ma ona najmniejszego sensu, że to jedynie bezpodstawne kłamstwo przenoszone za pomocą umysłów młodych, bezbronnych ludzi pakowanych do kościołów/synagog/meczetów i karmionych religijnymi dogmatami.

Ludzie stają się ateistami na wiele sposobów, o wiele więcej niż jestem w stanie opisać w małej notce na blogu. Znakomita większość tych sposobów wymaga sporej dozy myślenia, analizy, kwestionowania samego siebie i swoich przekonań, i w ogólności – ogromną ilość bolesnej pracy. Bolesnej – bo leczenie się z wiary może być bolesnym procesem. Zazwyczaj dzięki rodzinie i przyjaciołom, którzy się od takiej osoby odsuwają.

Innymi słowy – często, a w przypadku ‘otwartych ateistów’ zawsze, droga do trzeźwych, racjonalnych przekonań to ciężka praca wiążąca się z dziesiątkami godzin spędzonych nad książkami, w internecie, na dyskusjach, ciężka praca i bolesny proces odkrywania, że przez całe życie karmiono Cię bzdurami.

I wtedy przychodzi sobie ‘taki gość’ i jednym, idiotycznym pytaniem otwarcie spuszcza całą Twoją ciężką pracę (nieraz lata pracy) do ścieków. Kogo obchodzą Twoje badania, Twoja edukacja, zadawanie sobie pytań, czytanie, dyskusje, debaty i cała reszta? Nic z tego nie ma znaczenia bo wiesz – ktoś Cię w przeszłości skrzywdził i teraz jesteś po prostu wściekły (najpewniej na Boga), dlatego mianujesz się ateistą – to tylko twoja emocjonalna reakcja na jakąś krzywdę, której kiedyś doznałeś, nic więcej. Jesteś tylko rozemocjonowanym dzieciakiem, który zmienia przekonania w zależności od samopoczucia.

Jest to niesamowicie obraźliwe na kilku różnych poziomach, nie tylko na tym opisanym powyżej.
Po pierwsze – odziera Cię to z całości ciężkiej pracy i wysiłku, który włożyłeś w to by dostać się tu, gdzie jesteś. Puff – znikło.
Po drugie – odziera Cię to z godności racjonalnie myślącej osoby, którą jesteś. Kogo obchodzą jakieś tam racjonalne procesy myślowe czy kwestionowanie ‘prawd’ – nic z tego nie ma znaczenia bo Twoje przekonania są oparte tylko i wyłącznie na emocjonalnej reakcji na jakieś traumatyczne wydarzenie z przeszłości.
Po trzecie – obraża Cię to przez stwierdzenie, że nie mogłeś dojść tam gdzie jesteś przez czysto logiczne, racjonalne myślenie i o własnych siłach. Nie – według tych ludzi “racjonalne” myślenie może prowadzić jedynie do Boga, więc ignorują Twój intelektualny wysiłek i poniżają Cię poprzez twierdzenia, że tylko jakieś okropne zdarzenie mogło zawieść Cię do ateizmu.
Po czwarte – sprawia to, że czujesz się winny za to, że jesteś człowiekiem i w pełni korzystasz ze swoich mentalnych i intelektualnych możliwości.
Po piąte – promieniują wręcz uczuciem litości i winy z powodu przebywania w Twojej obecności.
Po szóste – ich niechciana i nieusprawiedliwiona litość jest ekstremalnie protekcjonalna, nieuprzejma i inwazyjna.
Po siódme – sprawia, że masz im za złe spychanie własnego poczucia zagubienia na siebie.

Jestem pewien, że to tylko czubek góry lodowej pod tytułem “Dlaczego Katolicy są tak cholernie protekcjonalni?” i prawdopodobnie mógłbym na ten temat napisać całą serię artykułów z tej kategorii. Pytanie jednak – jak reagować?

Z mojego doświadczenia (a także z rozmów z innymi ateistami) wynika, że w większości wypadków wierzący nie będzie w stanie zrozumieć Twoich obiekcji. W moim przypadku usłyszałem jedynie: “Nie wiedziałem, że jesteś taki delikatny!”. Lecz nawet po moim wyjaśnieniu nic się tak naprawdę nie zmieniło. Powiedziałem, że jest to niezwykle obraźliwe i nieuprzejme i nie chciałbym usłyszeć tego od tej osoby nigdy więcej. A osoba ta nie była w stanie pojąć, że sugerowanie komuś jakoby był ofiarą jakiegoś nieistniejącego traumatycznego przeżycia i sugerowanie, że owa trauma właśnie jest odpowiedzialna za Twój (skrzywiony) proces myślowy – jest ohydne i obraźliwe.

Nie pozwól tym ludziom postawić się na pozycji broniącego. Rozpowiadają jakieś durnoty i nagle okazuje się, że znajdujesz się w sytuacji gdzie to Ty musisz udowodnić Im, że tak naprawdę NIE zostałeś skrzywdzony. A jak wiemy – nie da się tego zrobić. Więc nie pozwól im w ten sposób postępować – przeciwstawiaj się każdej z takich prób, powstrzymuj ich w pół zdania i zabraniaj im je kończyć. Mów im, że są nieuprzejmi, protekcjonalni, inwazyjni i że Cię lekceważą. Mów im, że nie zakładasz, że są Katolikami tylko dlatego, że jakiś ksiądz ich kiedyś zgwałcił i jedynym rozwiązaniem z tej sytuacji, jakie widzieli, było zanurzyć się w religijnym wielbieniu Boga. Powiedz im, że oczekujesz, że będą szanowali fakt, że sam wyciągasz wnioski poprzez racjonalny proces myślowy rozsądnej, zdrowej psychicznie dorosłej osoby. Mów im, że nie macie o czym rozmawiać, jeśli tego nie uszanują.

Nie pozwól się traktować jak ofiarę po traumatycznych przeżyciach, z upośledzonymi zdolnościami rozumowania (lub w ogóle bez nich). Żądaj szacunku dla swojej intelektualnej pracy i nie wahaj się egzekwować swoich żądań.

Jeśli okazujesz im szacunek – Ty też na niego zasługujesz. Nie pozwól wmówić sobie, że jest inaczej.

Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , , ,
Posted in atheism, education, ignorance, life, religion, stupidity
2 comments on “Cholerna Chrześcijańska Protekcjonalność – Jesteś Ateistą tylko dlatego, że ktoś Cię skrzywdził
  1. Damian says:

    W pełni popieram, indoktrynacja Polaków jest tak ogromna, że aż zatrważa mnie to. Gdy usłuszą słowo ateista nie chcą dalej rozmawiać i gdzie ten szacunek do drugiej osoby?

    • Oh przecież coś musiało okropnego Ci się stać byś został ateistą – ktoś Cie skrzywdził alboco. Prziecież “normalni” ludzie wierzą w Boga…
      ech. Nie ma szacunku dla ateistów (o czym napiszę zupełnie niedługo)

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: