Bóg to toksyczny, sadystyczny psychopata. Według katolików.

English version of the post.

Z okazji całkiem niedawnej wizyty ‘osławionej’ już na ten moment rodziny została mi zaserwowana kolejna katolicka “perełka”.
Otóż pewna osoba, nazwijmy ją XY, każdego roku podejmuje jakieś wyzwanie, które sam(a) sobie w niezgłebionych czeluściach swej mentalności wynajduje.
A to postanowi, że przez następny rok bęedzie codziennie chodził(a) na mszę świętą o 6:30 rano, a to stwierdzi, że przez kolejny rok nie będzie pił(a) napojów gazowanych, a to wykoncypuje, że przez kolejny rok nie będzie jadł(a) słodyczy.

Pal licho sześć, że przynajmniej za częścią tych ‘zobowiązań’ stoją racjonalne i logiczne przesłanki – każdemu przydało by się ograniczyć zarówno kolorowe napoje gazowane jak i słodycze. Ale w przypadku XY element zdrowotny zajmuje dalekie, o ile w ogóle, miejsce na liście priorytetów.

Otóż XY robi to wszystko ‘na chwałę Pana’. Tak – On(a) to robi dla Boga. Idąć śladem wszelkich “postników”, którzy zarówno w czasie adwentu jak i postu stronili od pewnych potraw. Oczywiści w ramach ‘wygody’ – gdy bowiem apetyt “katolików” przewyższał autorytet Ojców Kościoła, ci ostatni ratowali się marną próbą oszwabienia Pana Boga poprzez stwierdzenie, że zarówno bóbr jak i kapibara to RYBY, spokojnie można je więc z czystym sumienie schrupać na dowolny postny posiłek. Jak to w tym starym dowcipie było “Sorry Winnetou, ale business is business”.

Wracając do XY – wywiązała się na ten temat rozmowa z partnerem XY’a. Okazało sie, że oboje traktują to jak umartwianie. I, co mnie najbardziej rozbawiło’, stwierdzili, że im więcej się umartwiają tym więcej bożej łaski na nich spływa.

“W takim razie ten wasz Bóg karmi się cierpieniem.” – oświadczyłem z rezolutnością siedmoletniego dziecka. Skoro daje wam łaskę gdy widzi, że się umartwiacie (czyli jednocześnie cierpicie, no na tym polega sens umartwianie) – i daje wam jej tym więcej im bardziej się umartwiacie (bardziej cierpicie) – to płynie z tego logiczny wniosek, że te bóstwo karmi się waszym cierpieniem, czerpie z niego przyjemność i je nagradza. Jak dla mnie taka doktryna jest chora.

Wyobraź sobie człowieka, który kocha Cię tym bardziej, im większą krzywdę sobie zrobisz, im więcej rzeczy sobie odmówisz i im bardziej się umartwisz na wszelkie sposoby. Ja bym go podsumował w dwóch słowach: sadystyczny psychopata. I tym w istocie jest Bóg, w którego wierzą ci ludzie.

Proszę również pamiętać, że wierzą oni głęboką wiarą katolicką. Wszelakie rodzaje katolickich ceremonii mają w małym palcu, udzielają się w parafii, modlą się przed każdym posiłkiem i każdej nocy, i tak dalej i tak dalej. Jeśli nie oni są ‘prawdziwymi katolikami’ to nikt nie jest. I owi ludzie głębią swej wiary, idąc za tym, czego naucza Kościół oraz papieże, umartwiają się i wierzą ze szczerością czteroletniego z kolei dziecka, że załatwi to im ‘fory’ u Boga i zapewni nieco manyłaski.

Dawno temu w innym układzie współrzędnych, gdy jeszcze wierzyłem w dużo więcej katolickich rzeczy niż dziś, nauczono mnie dość brutalnie jak to jest z tym cierpieniem. Zakochanym będąc po uszy w koleżance z klasy, wyznałem jej byłem pewnego razu, iż pracując gdzieś tam męczył mnie dość silny ból pleców, ale nic sobie z tego nie robiłem gdyż mówiłem sobie, iż ten ból to dla niej. Dziewoja owa to usłyszawszy takie mi werbalne manto spuściła, że nie wiedziałem gdzie czmychać. Dopiero wtedy tknęło mnie, że ból ‘w imię kogoś innego’ jest dość wątpliwy moralnie mówiąc oględnie, a mówiąc wprost – zdrowo rypnięty.

Musi również uderzać w oczy jeszcze jeden fakt, a mianowicie ogrom pychy i zadufania w sobie niezbędne, by przekonać samego siebie, że kreator całego przeogromnego wszechświata, całej Ziemii, Układo Słonecznego, Galaktyki, Lokalnego Klastra – począwszy od potwornych nadolbrzymów i żarłocznych czarnych dziur, a skończywszy na kwantowym balecie cząstek wirtualnych, emisji neutrino i rozbrykanego bozonu Higgsa – ta przepotężna istota to ten sam byt, którego interesuje ile ciastek w tym roku zjesz i czy będzie Ci z tego powodu przykro. I nie tylko interesuje, ale wręcz prowadzi statystyki i niektórym zsyła swoje podarki w większych ilościach niż innym. Czyż pycha nie była jednym z siedmiu grzechów głównych? Czy było tam drobnym drukiem dopisane *nie dotyczy katolików i wiary w Boga?

Niestety – z momentem, gdy XY i partner usłyszeli moje podsumowanie, zaczęli motać, że nie, że on nie karmi się cierpieniem, on po prostu daje jak ludzie się umartwiają, ale to nie jest, że on wymaga czy coś… I generalnie sporo takich nietrzymających się logiki i kupy klocków.

Patrząc wstecz dość ciekawe było obserwować ludzi podczas gdy ich wiara dostaje prawego sierpowego wspomaganego przez lewy prosty i kop z półobrotu w twarz. Nie dziwcie się, nie ma takiego logicznie spójnego problemu, którego nie można pokonać mocą ślepej, bezrefleksyjnej wiary.

Katolicyzm to religia karmiąca się, na wzór swojego boga, cierpieniem, bólem i umartwianiem się. Nie da się tego ukryć – to fakt wyzierający ze ślipiów tej religii niczym głód ze ślipiów kurczaka*. Na szczęście odpowiednia doza wolontaryjnej ignorancji pomoże na wszystko – nawet na Boga karmiącego się cierpieniem (W tym również własnego dziecka, btw).

Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , , , ,
Posted in activism, atheism, education, ignorance, religion, stupidity
One comment on “Bóg to toksyczny, sadystyczny psychopata. Według katolików.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: