Ateiści nie powinni istnieć

[English version]
Jak większość z was już prawdopodobnie wie interakcje z własną wierzącą rodziną mogą być niewyczerpanym źródłem ciągłego WTF i prawdziwego zdumienia tym, co ludzie potrafią naprawdę myśleć.

Zgadza się – zgadujecie poprawnie, oto następny post z cyklu życia ateistyczno-wierzącej rodziny (gdzie ateistyczny jestem ja a wierząca jest rodzina). Życia, jeśli można dodać, które wolałbym widzieć tylko i wyłącznie w głupich internetowych memach.

Tak więc kolejny klejnocik, którym zostałem hojnie obdarzony to:
– Samo Twoje istnienie mnie obraża.

By być zupełnie szczerym muszę przyznać, że nie zostało to powiedziane wprost, lecz jakby wynikło z dyskusji, którą prowadziliśmy. W którymś momencie mój interlokutor, nazwijmy ją/go C, stwierdził, że moje twierdzenie, że Bóg nie istnieje, obraża go.

offended

Pożądnie tym skonsternowany zapytałem dlaczego, przecież gdy stwierdzę, że nie istnieje ulubiony polityk C, jego/jej ulubiona gwiazda sportu czy Święty Mikołaj to takie twierdzenie nie jest dla C obraźliwe. W odpowiedzi usłyszałem:
– To co innego, to co teraz mówisz jest obraźliwe, to mnie obraża.
Zapytałem więc:
– Czy cokolwiek mającego związek z ateizmem jest dla Ciebie obraźliwe? – I C potwierdził(a). Chwilkę podumałem i spytałem:
– Biorąc pod uwagę, że wiele z tego co robię, mówię i piszę jest otwarcie i aktywnie ateistyczne, biorąc pod uwagę fakt, że spora część mojego życia jest ateistyczna, wynika z tego co mówisz, że moje istnienie jako ateisty jest dla Ciebie obraźliwe, czy tak?
– Tak. – potwierdził(a) C.

Kilka perełek, które otrzymałem w darze nieco wcześniej, odrobinkę mnie znieczuliło i nie zrozumiałem pełnego znaczenia tego, co C powiedział aż do momentu gdy wyszedł(szła). Ale i tak byłem oszołomiony. Oto doświadczałem na własnej skórze czegoś, o czym do tej pory czytałem jedynie w internecie. Było to dość surrealistyczne doświadczenie usłyszeć, że samo Twoje istnienie jest dla kogoś obrazą.

Prawdę mówiąc nie uważam, by C chciał(a) mnie zabić. Ale gdyby nagle pojawiły się jakieś anty-ateistyczne sentymenty w narodzie – jestem w stanie wyobrazić sobie jak C dołącza do tłumu z pochodniami i widłami.

I szczerze powiedziawszy jest to jeden z powodów, dla których nie wierzę gdy katolicy (i niektórzy inni chrześcijanie) mówią, że ateiści im nie przeszkadzają. Przeszkadzają, przynajmniej większości wierzących – tyle, że tylko niektórzy są na tyle szczerzy by otwarcie to przyznać (bez jakiejkolwiek refleksji na temat tego w jakim stawia to ich świetle). Jest to rozpowszechnione do tego stopnia, że w moim kraju, w publicznej, finansowanej przez podatników szkole, nauczycielka religii otwarcie i publicznie stwierdza, że ateistyczne dzieci są na usługach “złego” i “diabła”.

Innym razem nieraz słyszymy – Nie dbam o to czy jesteś ateistą czy kim tam, możesz sobie wierzyć w co zechcesz ale zamknij się i nie mów o tym otwarcie. Wspomagani przez idiotów z bandy “czy nie możemy wszyscy być przyjaciółmi” odmawiają ludziom podstawowych praw. Jak by brzmiało “Możesz sobie być katolikiem jeśli chcesz, ale zamknij się i nie mów o tym, nie noś żadnych katolickich symboli, nie módl się publicznie i po prostu się zamknij!”. Zwróćcie uwagę, iż to owa słynna chrześcijańska miłość bliźniego i katolicki ekumenizm w ich powszechnym wydaniu.

W moim niedoskonałym, ludzkim rozumowaniu, coś, co mnie obraża, jest dla mnie problemem i nie chcę, by było w moim pobliżu. W najlepszym wypadku chciałbym, by owa obraźliwa dla mnie rzecz nie istniała. Jestem w stanie założyć z dość dużą dozą dokładności, że jeśli C miał(a)by wybór – zdecydować czy powinienem istnieć czy nie, wybrał(a) by to ostatnie. Co koniec końców sprawia, że czuję się odrobinę nieswojo w towarzystwie C i generalnie staram się go unikać za wszelką cenę.

Im więcej rozmawiam z tak zwanymi “prawdziwymi katolikami” tym bardziej jestem przekonany, że owe groteskowe historie z Internetu to nie tylko historyjki a prawdziwe raporty tego jak i dlaczego katolicy zachowują się tak jak się zachowują. Zindoktrynowane katolickie umysły postrzegają opinie, które zaprzeczają im przekonaniom, jako groźbę dla swojej własnej religijności, jako obrazę. Nic dziwnego, że traktują Świadków Jehowy z wrogością. Jeśli antagonizują nawet grupę, która wierzy w bardzo dużo (choć nie wszystkie) takich samych twierdzeń, dlaczego mieli by nie antagonizować kogoś, kto nie wierzy w żadne? Nie mają powodu by tego nie robić i dowodzą  tego swoim codziennym życiem.

I oto kolejny dowód na toksyczność katolicyzmu. I bynajmniej nie ostatni.

Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , ,
Posted in atheism, life, religion, stupidity
4 comments on “Ateiści nie powinni istnieć
  1. […] [Wersja Polska] As most of you probably already know the interaction with your believer family can be an ever-lasting source of constant WTF and actual amazement on what people can actually think. […]

  2. […] naszej niedługiej rozmowy C powiedział(a) mi: – Nie będę z Tobą rozmawiać bo nie zmienisz zdania. By doprecyzować […]

  3. nitokotniwydra says:

    Fun fuct- katolicy potrafia atakowac, ale brak im argumentow do obrony.
    Ateisci potrafia bronic swojego zdania rownie dobrze jak atakowac.
    Kto odrobil zadanie domowe?

    Bo NAM, prosze ja Ciebie, nie mowiono we wczesnych, dzieciecych latach, ze w boga sie nie wierzy bo tak. Nam mowiono, ze wierzyc trzeba, bo on jest i koniec.
    Nikt nie wdawal sie w dyskusje, nikt nie pytal.
    Cecha czlowieka inteligentnego jest zadawanie pytan i… kwestjonowanie odpowiedzi! Lata leca, a zadanie domowe katolikow wciaz nie zostalo odrobione.

    • Jeśli chodzi o tak zwaną “tłuszczę” to racja – większość z nich nawet Biblii nie przeczytała. Nie mówiąc już o bardziej zaawansowanych rzeczach takich jak transsubstancjacja czy moralność karnego podstawienia (penal substitution).

      I racja – katolicy są w większości wychowywani w duchu “bo tak” i nie zadawaj glupich pytań. Oczywiście będą się bronić, że oni wspierają ludzi pytających i szukających, ale w praktyce wygląda to tak że tylko póki ludzie ci akceptują wątpliwej jakości odpowiedzi. Jeśli drążą i drążą początkowa przychylność szybko zamienia się we wrogość.

      Tylko ci, którzy postanawiają mimo wszystko szukac na własną rękę potrafią wyrwać się z tej matni.

      Fun fact – niedawno jakiś ksiądz w USA zrobił eksperyment “rok bez boga” by przekonać się, że jego wiara jest na tyle wielka, że nawet po roku będzie silnie wierzył.

      Po roku mamy nowego ateistę.
      Ot i cała prawda – jesli odetniesz katolika od bezustannego wzmacniania wiary przez cotygodniowe niedzielne pranie mózgu – rzeczywistość wygrywa.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: