Mylisz się!

[English version here]

Ty! I ty! On i ona też. Wszyscy się mylicie! Tak jak i ja.

W każdej dowolnej chwili życia mylisz się na temat czegoś. Twoje przekonania nigdy nie odzwierciedlają w 100% rzeczywistości, i nigdy nie będą jej tak odzwierciedlać. Dlaczego więc zachowujesz się tak, jakbyś nie był w błędzie? Dlaczego reagujesz alergicznie na zwrócenie uwagi, że tu czy tam się mylisz? I nie mów, że Ty tak nie robisz. Nie ma takich osób, nie istnieją. A raczej może takich osób jest promil na całym świecie. I nie – Ty do nich nie należysz.

Jedynym istotnym czynnikiem jest to, jak ważne dla Ciebie jest przekonanie, które zostaje zakwestionowanie. Gdy ktoś zwróci Ci uwagę, że wspomniana przed chwilą przez Ciebie ulica Piłsudskiego to tak na prawdę ulica Pułaskiego a Tobie coś się pokręciło, najprawdopodobniej po chwili zastanowienia przyznasz mu rację i (nawet jeśli tego nie zrobisz) przejdziesz nad tym do porządku dziennego. Nawet jeśli nie jesteś w stanie tego natychmiast zweryfikować.

Co innego gdy ktoś zakwestionuje twoje przekonanie, że Twoja żona jest najpiękniejsza, że Twoja drużyna piłkarska jest najlepsza, że Twoja narodowość jedyna najcudowniejsza, że tylko Twój bóg istnieje…

Oczywiście niektóre z tych twierdzeń są z gruntu subiektywne. Żony dwóch różnych ludzi mogą być najpiękniejsze na świecie DLA NICH, i obydwaj będą mieli rację, nie istnieje bowiem coś takiego jak obiektywna definicja piękna. Jeśli chodzi natomiast o twierdzenia dotyczące faktów – te można weryfikować. Można spojrzeć na listę sukcesów i porażek naszej drużyny i porównać ją z innymi, można sprawdzić przeróżne wyznaczniki jakości życia w danym państwie, można poszukać dowodów na istnienie naszego Boga…

Jest to jednak nieistotne, ponieważ przekonania różnią się stopniem zakorzenienia w naszej świadomości i – co gorsze – w sferze emocjonalnej.

Dlatego można zapomnieć o racjonalnej dyskusji na temat przekonań opartych wyłącznie na emocjach. Nie są one oczywiście ‘nie do ruszenia’, ale zazwyczaj ludzie zażarcie będą ich bronić i być może dopiero po sporym upływie czasu powoli powoli coś się zmieni.  Śmiem jednak twierdzić, że zdarza się to relatywnie rzadko. Jak to ktoś kiedyś rzekł

you can’t reason out of someone what hasn’t been reasoned into them

Co tłumaczy się mniej więcej na “Nie możesz komuś rozumowo zmienić takiego przekonania, które nie zostało mu rozumowo zaszczepione”.

Można moim zdaniem zaryzykować twierdzenie, że zdolność człowieka do zmiany własnych przekonań jest odwrotnie proporcjonalna do stopnia zakorzenienia ich w sferze emocjonalnej.

Niestety, eksperymenty naukowe i niedawne odkrycia dodatkowo dorzucają swoją ‘cegiełkę’. Okazuje się bowiem, że wbrew powszechnemu przekonaniu fakty nie maja mocy zmiany cudzych przekonań.  ( link tu, oraz tu, a zwłaszcza tu). Bardzo często zdarza się wręcz przeciwnie – obalanie mitów, w które ktoś wierzy, sprawia, że jego wiara się wzmacnia.

Czytając literaturę tematu można trafić na różne podejścia – od bhogossiańskiego, przez bayesowskie, po sugestie, by pozwolić faktom zakorzenić się i rosnąć przez jakiś czas. Niestety, żaden z tych sposobów nie jest sposobem uniwersalnym a w dodatku ciężko jest rozpoznać w jakiej sytuacji czy z jaką osobą dany sposób ma jakiekolwiek szanse.

Podejście racjonalno-sceptyczne, to znaczy takie by podążać za dowodami bez względu na nasze wcześniejsze przekonania, jest podejściem męczącym. Między innymi z tego powodu, że niemal nieustannie zmusza nas do stawania twarzą w twarz z dysonansem poznawczym i zmusza do przyznawania tego, od czego zacząłem ten wpis – że się mylę. A ludzie nie lubią tak o sobie myśleć – jest to bardzo niekomfortowa sytuacja. W dodatku wychowanie w naszej kulturze utożsamia mylenie się z byciem kimś gorszym. Słowa ‘masz rację, to ja się tutaj myliłem’ to jedne z najtrudniejszych do wypowiedzenia słów między innymi właśnie dlatego, że spomiędzy nich wyziera widmo ‘jestem gorszy, jeśli się mylę to znaczy, że jestem mniej wart’. Współczesny system edukacji jest za to odpowiedzialny w największym stopniu. Co jednak zrobić, by temu przeciwdziałać?

To bardzo dobre i bardzo trudne pytanie. I nie wiem, czy ktokolwiek ma panaceum na obecną sytuację.

Nie da się jednak ukryć, że ludzie zdanie zmieniają. Nie wiem, czy dotyczy to również najbardziej zatwardziałych ‘konserw’, ale generalnie mówiąc ludzie zdanie zmieniają. Nawet jeśli twierdzą, że nigdy danej opinii nie zmienią.  Otóż ludzie są bardzo kiepscy w przewidywaniu przyszłości. Proponuję prosty eksperyment myślowy: przypomnijcie sobie jakie mieliście plany dziesięć lat temu, co wtedy myśleliście, że będziecie robić za dziesięć lat, jakie wtedy mieliście opinie a jakie macie dzisiaj? W ogromnej większości przypadków będą istniały wielkie rozbieżności pomiędzy ‘wtedy’ a ‘teraz’. Nie twierdź więc, że za 10 lat będziesz uważał to samo, co teraz. Istnieją spore szanse na to, że nie będziesz.

Jak jednak katalizować proces zmiany przekonań, o ile się da? Wydaje mi się, że trzeba podchodzić do sprawy kompleksowo, to znaczy nie ograniczać się na jednym konkretnym rodzaju i metodzie. Przykładowo – istnieją ludzie, do których trafią fakty – należy więc publikować i szerzyć fakty tak, by mogli oni na nie natrafić. Są ludzie, do których przemawia wyśmiewanie i krytyka w postaci humoru – należy więc wyjść im naprzeciw i publikować zabawne filmy, obrazki, memy, żarty itp.  Są ludzie, którzy są podatni na wpływ autorytetów – należy więc “zatrudnić” osoby o dużym ‘kapitale społecznym’ do tego, by takim ludziom owe fakty przedstawiali. I tak dalej i tak dalej.  Co w konsekwencji oznacza, że na ‘rynku’ racjonalistycznym jest miejsce na różne przedsięwzięcia i różne rodzaje aktywizmu. I nie ma tego jednego, właściwego.

Oczywiście nie śmiem twierdzić, że to rozwiąże wszystkie nasze problemy i rozprawimy się z ignorancją raz na zawsze, ale uważam, że taki sposób może dać nam najszersze ‘pole rażenia’, co w konsekwencji przełoży się na liczbę ludzi o przekonaniach zgodnych z rzeczywistością.

Przekonania to nie my – jeśli zdamy sobie z tego sprawę, i jeśli zrozumiemy, że w każdym momencie swojego życia na temat czegoś się mylimy, i że nie ma w tym nic złego, być może świat stanie się odrobinkę lepszy.

Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , , , , , ,
Posted in atheism, education, ignorance, life, religion, science, stupidity
4 comments on “Mylisz się!
  1. […] [wersja Polska tutaj] […]

  2. […] temacie religii, lecz poziom edukacji różni się również pomiędzy samymi ateistami. Zazwyczaj nie przyjmują do wiadomości możliwości, że się mylą (mimo, że potrafią zadeklarować wprost przeciwnie) – co stawia ich w tym samym szeregu co […]

    • leszek levy lewandowski says:

      Myślę , że śmiało można zaryzykować twierdzenie : ” Im bliżej Kościoła tym dalej od ludzi”

      • Jest to prawda. Dla nas – ateistów – to nawet dobrze. Ale katolicy muszą wejść w konflikt z KK żeby się o tym przekonać. Jak np. ludzie, których dzieci były gwałcone przez księży.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: