Czy ateiści mogą mieć fajne rzeczy i dlaczego nie?

Nie, nie możemy.

[English version here]

Rvka1Pf

Teoretycznie to wszystko, co należy powiedzieć. W praktyce jednak jednym z powodów, dla których nie możemy mieć fajnych rzeczy, jest też powód, dla którego muszę to wyjaśnić.

Dość często ateiści są postrzegani jako monolit – jako nowy ruch, który aktywnie daje odpór religii mówiąc jednogłośnie o tym jak to świat będzie lepszy gdy ludzie porzucą pradawne przesądy, mity i wierzenia.

Problem polega na tym, że ateiści to nie monolit. To konglomerat tak wielu różnych grup, podgrup i osób jak wielu możesz sobie wyobrazić, a każda z nich dokłada do stosu swoją własną cegiełkę przekonań, opinii, błędów i czego tylko zechcesz. Jedyna ‘okoliczność’, na którą ateiści mówią jednogłośnie, to ta gdy mówią o tym, że są wolni od wiary w boga, że jej nie posiadają. Gdy zaczynają mówić o tym, co w istocie mają – rozpoczyna się przeraźliwa kakofonia podejścia i osobowości typu ‘ja!ja!ja’, przyprawiona nie tak wcale rzadkimi bzdurnymi przekonaniami, które nie są znów tak strasznie dalekie religii. Dokładnie to jest powodem istnienia porzekadła, że organizowanie ateistów to jak pędzenie stada kotów. I w istocie tak jest! Jeśli jeszcze w to nie wierzysz – nie miałeś zbyt wiele do czynienia z ateistami.

Istnieje po temu wiele powodów – ateiści to generalnie indywidualiści, zazwyczaj opornie poddają się autorytetom, posiadają wyrobione opinie, niektórzy są lepiej wyedukowani od przeciętnych mas, zwłaszcza w temacie religii, lecz poziom edukacji różni się również pomiędzy samymi ateistami. Zazwyczaj nie przyjmują do wiadomości możliwości, że się mylą (mimo, że potrafią zadeklarować wprost przeciwnie) – co stawia ich w tym samym szeregu co teistów. Ateiści, mimo, że lubią myśleć o sobie inaczej, są niemal identyczni jak teiści. Jeśli pominiemy brak wiary w bóstwa – jesteśmy DOKŁADNIE tacy sami – mamy swoje lęki i nadzieje, przekonania i irracjonalne myśli. Wierzymy w wiele rzeczy ze złych powodów (jak GMO czy konspiracja MONSANTO, że Tradycyjna Chińska Medycyna/akupunktura działają, że jedyną właściwą metodą poznania świata jest X a Y jest zupełnie bezużyteczne (mimo, że nie potrafimy tego tak naprawdę dowieść a jedynie zakładamy w trakcie sesji mentalnej masturbacji – dokładnie tak samo jak robią to teiści), itp). Nie wiemy nawet kim tak naprawdę jesteśmy – argumenty o tym czym jest a czym nie jest ateizm mają miejsce CAŁY CZAS. Nie patrzymy na to jak używamy tych terminów i jak powinniśmy to robić, nie zmieniamy swoich opinii czy naszych definicji – bo one są NASZE i niczyje inne.  Więc wszyscy powinni używać tylko naszych definicji, bez względu na użyteczność, wartość leksykalną czy spójność z najpowszechniej używanymi etykietami. A od czasu do czasu jakiś ateista nakrzyczy na Ciebie, że definicje nie mają znaczenia – tylko po to by w następnym stwierdzeniu użyć definicji.

Istnieje ‘miliardy miliardów’ powodów by zostać ateistą. Dlatego właśnie spotykamy ateistów mających świra na punkcie broni, ateistów-spammerów nie słuchających Twoich próśb by nie spamować. Czy teorio-spiskowców twierdzących, że 9/11 to była ‘wewnętrzna robota’ amerykańskiej administracji. Nikt nie jest wolny od efektu Duninga-Krugera.

Wszystkie te rzeczy mają swoje źródła w tym, w co wierzymy – nie w tym, w co nie wierzymy. Tak więc w pewien sposób fakt bycia ateistą jest bez znaczenia – pozwala on jedynie spotkać się w jednym wspólnym punkcie. Potem rozpoczyna się pędzenie stada kotów.

Wszystkie te rzeczy, w które wierzymy, mogą nas dzielić – i zazwyczaj dzielą. Nie każdy ateista jest racjonalistą, nie każdy jest sceptykiem, nie każdy podąża za dowodami i jest skłonny zmienić swoje przekonania gdy zostaną mu przedstawione dowody. W grę wchodzi szereg różnych czynników. Nawet osobiste sympatie mogą wpływać na naszą ocenę rzeczywistości. Ktoś powiedział, że Twój internetowy znajomy się myli – za chwilę w jego obronie zaczniesz zaprzeczać sam sobie, lecz nie pozwolisz prawdzie i rzeczywistości udowodnić, że Twój ‘idol’ się naprawdę mylił.

Ta unikalna cecha – że jesteśmy połączeni tym, czego nie mamy – w wielu miejscach nas osłabia, ale stanowi też swego rodzaju tarczę. Nie ma sensu rozmawiać o ateistach jako całości w kontekście tego w co ateiści wierzą. Nie ma jednej rzeczy w którą wierzyli by wszyscy ateiści. Ktoś zabił troje osób i jednocześnie jest ateistą? Cóż – nie możesz wyciągać z tego żadnych konkluzji na temat ateizmu w ogólności. Zwłaszcza mając na uwadze fakt, że ateiści nie walczą z religią. Robią to anty-teiści (oczywiście ateista może być również anty-teistą, ale nie musi; zdarzają się nawet przypadki anty-teistów, którzy nie są ateistami, itp). Nie można nas wrzucić do tej samej kategorii gdyż nie ma takiej klasyfikacji, która wytrzymała by konfrontację z rzeczywistością milionów różnych przekonań i opinii spojonych słabym cementem czegoś charakterystycznego nam wszystkim – braku wiary w boga.

Ponieważ jesteśmy niemal identyczni jak teiści – wszystkie te rzeczy na które narzekamy były czynione również i przez nas. Będziemy starać się organizować w ruchy, będziemy mieli schizmy w związku z różnicami opinii na temat śmiesznych, nieistotnych rzeczy, będziemy walczyć pomiędzy sobą na temat etykietek i definicji, będziemy walczyć w wojnach i zabijać ludzi. Ale nie dlatego, że jesteśmy ateistami, ale dlatego, że mamy swoje przekonania, opinie i wierzenia. To wiara i przekonanie popycha nas do akcji – dlatego nie widać na scenie ateistycznej kłótni i sporów na temat tego kto bardziej nie wierzy w boga. Ale widzimy jak argumentują na temat dostępności broni, GMO, klasyfikacji nauk, definicji, etykiet, akomodacjonizmu i setek innych rzeczy, w które ateiści – zupełnie tak jak teiści – WIERZĄ.

Czy możemy mieć fajne rzeczy? Nie, nie możemy. Ateiści nie mogą mieć fajnych rzeczy i nie będą ich mieć. oczywiście możemy się organizować w jakieś tam grupy i te grupy od czasu do czasu osiągną swoje cele, ale możesz być pewny, że w momencie gdy to się stanie jakiś inny ateista zacznie na nich najeżdżać, groźnie marszczyć brwi i jęczeć jak to ci pierwsi popełnili błąd. Zazwyczaj samemu nie ruszając tyłka z kanapy, choć nie zawsze. I dlatego nie będziemy mieć fajnych rzeczy.

Nie sądzę jednak by wewnętrzny dyskurs był bezcelowy. W końcu – mimo, że rzadko, lecz ludzie jednak zmieniają opinie i przekonania. Dialog, o ile prowadzony w atmosferze wzajemnego poszanowania, jest czymś co jest nam niezbędne jak powietrze. Bez niego ruch umrze, rozproszy się a teiści wygrają.

W mojej opinii cała ta idea ‘fajnych rzeczy’ jest jakby ‘teistyczna’. Ateiści ze względu na swoje ogromne zróżnicowanie może nie powinni porzucać dążenia do owych ‘fajnych rzeczy’, lecz być może powinniśmy być w tej podróży usatysfakcjonowani tym, że uda nam się osiągnąć po prostu ‘rzeczy’ – jak na ruch ludzi, których przekonaniami różnią się dosłownie na każdy temat będzie to i tak ogromnym sukcesem.

Advertisements

Nocturnal primate - dumb as I am now it used to be worse.

Tagged with: , , , , , , , , , , , , , , , ,
Posted in ateizm, atheism, dyskusja, education, life, religion, stupidity, teizm, wiara
One comment on “Czy ateiści mogą mieć fajne rzeczy i dlaczego nie?

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: